Mieszkanie w lesie to ogromne trudnosci w prowadzeniu ogrodu, ale ma też swoje dobre strony. Towarzystwo jakiego dostarczaja mi małe lesne zwierzaki jest nieocenione w trudnych chwilach. Dokarmiamy ptaki i wiewiorki: szczególnie te ostatnie odwdzięczają się ogromnym zaufaniem! Moja ukochana wiewiórka, którą co prawda oswoiłam trochę za bardzo, wybierała mi orzechy z kieszeni bluzy wspinając sie po nodze (auć!), a zdażało jej się też wchodzić do domu! Niestety, od roku już nie przychodzi, ale dożyła sędziwego jak na wiewiórkę wieku 6 lat.
Wczesnym latem wichura zrzuciła z drzewa sąsiadów całe gniazdo a w nim to maleństwo. Chlopcy wspaniale zajmowali się nim, choć w ostoi lesnej wytłumaczono nam że slepe jeszcze mlode raczej bez matki nie mają szans. I mieli rację, niestety.
Miał być ciekawy post a tak się jakos smutno zrobilo. Na pocieszenie będzie dzięcioł, który w tym roku do karmnika przyprowadzal dwoje mlodych! Sfotografowanie wszystkich na raz nie udalo się, jeden musi wystarczyć.
0 komentarze:
Prześlij komentarz